Starość też radość

Boimy się upływu czasu. Przerażają nas zmarszczki, siwe włosy, przykrótki oddech i spadające libido. Daliśmy sobie wmówić, że tylko młodość jest piękna. Że tylko młodzi, szczupli, bogaci, modnie ubrani, oczytani, uzdolnieni ludzie na wysokich stanowiskach mają prawo do szczęścia. Kanadyjczyk włoskiego pochodzenia, Tony Luciani udowadnia, że to wszystko nieprawda. Starość potrafi być piękna, trzeba tylko umieć to piękno dostrzec.

Elia Luciani pozuje synowi do zdjęć, które przywołują jej wspomnienia. Praca „Kiedy dziecko rodzi dziecko” nawiązuje do młodości Elii, wydanej za mąż w wieku 13 lat. Urodziła pierwszego syna mając 16.

Tony jest uznanym, wielokrotnie nagradzanym malarzem. Inspiruje go włoski renesans, uwielbia płótna Van Eycka, Bruegela i Youngera. Ukończył Ontario College of Art, ale przyznaje, że najwięcej nauczył się w muzeach, kościołach, katedrach i zamkach, które odwiedził podczas trzyletniej podróży po Europie. Popularność wśród młodych, kanadyjskich internautów przyniosły mu jednak nie sielskie pejzaże, a niezwykłe fotografie, na których uwiecznił swoją 93-letnią matkę, Elię.

Dwa lata temu Elia złamała biodro, a chwilę potem zdiagnozowano u niej demencję starczą. Nie mogła dłużej mieszkać sama, więc Tony zabrał ją do siebie. Zaistnienie niedołężnej matki w jego codziennej, artystycznej przestrzeni, zbiegło się szczęśliwie z zakupem nowego, zaawansowanego technologicznie aparatu fotograficznego, którego obsługi Tony musiał się nauczyć. Elia w naturalny sposób weszła w rolę modelki. Proces, który miał być jedynie nauką obsługi aparatu, szybko ewoluował w oryginalny, poruszający serca projekt – podczas kolejnych miesięcy powstało prawie sto pięknych, często zabawnych zdjęć, z których wiele zainspirowały uciekające wspomnienia matki. Obok fotografii zostało jednak coś jeszcze – głęboka, międzypokoleniowa, ponadczasowa więź.

Elia i jej syn, fotograf Tony Luciani.

Często się śmieją, godzinami rozmawiają. – Opiekowała się mną, kiedy byłem dzieckiem, teraz role się odwróciły – opowiada Tony. Nie jest łatwo, ale dzięki naszej fotograficznej przygodzie mama poczuła się bardziej potrzebna. Przez całe życie całą sobą angażowała się w różne przedsięwzięcia, zawsze więcej dawała niż otrzymywała w zamian. Zdrowie nie pozwala jej już na żadne ciężki prace domowe, gdyby nie te zdjęcia, pewnie siedziałaby sama całymi dniami i przeglądała prasę.

Elia ma za sobą długie, pełne wrażeń życie. Urodziła się w maleńkiej włoskiej wiosce w 1923 roku. Za mąż wyszła mając zaledwie 13 lat. Trzy lata później urodziła pierwsze z trójki dzieci. Po przyjeździe do Kanady w 1955 r. zatrudniła się jako szwaczka w zakładach odzieżowych w Toronto. Szybko awansowała na stanowisko kierownicze, a podczas kolejnych lat pracy nauczyła się komunikować po angielsku, hiszpańsku, koreańsku, chińsku, niemiecku i grecku – pracownicy napływali bowiem z różnych stron świata, większość nie znała żadnego języka, poza ojczystym.

Kiedy Tony zauważył uśmiech na twarzy matki, przyglądającej się bawiącym się dzieciom, pomyślał, że dobrze czułaby się pomiędzy nimi. W Photoshopie stworzył kolaż, w którym Elia skacze na skakance.
Bruno pozuje dla mamy, która pozuje dla mnie – objaśnia Tony.
Drobne czynności dnia codziennego w artystycznym ujęciu.
Zabawa w cienie – niewielu już zostało przyjaciół…

Zobacz wszystkie zdjęcia

Dla potrzeb sztuki, przed obiektywem swojego syna gra w klasy, skacze na skakance, zakłada kask i przymierza się do jazdy na deskorolce – tak przynajmniej mogliby pomyśleć ci, którzy nie znają możliwości Photoshopa. Co najważniejsze, Elia stała się ważną inspiracją dla twórczości syna. Tony przyznaje, że obecność matki zmobilizowała go do pracy. Więcej czasu spędza w studio, muzy mu sprzyjają. Przez portrety Elii próbuje udowodnić, że nie jest ważne to, w jaki sposób jesteśmy postrzegani. Istotne jest to, jak sami się ze sobą czujemy.

Wspólne wysiłki zaowocowały wystawą fotograficzną „Mamma: In the Meantime” (Mamma, w międzyczasie), publikacją albumu, zainteresowaniem lokalnych mediów oraz szczerym zachwytem internautów, bo projekt bardzo szybko podbił sieć.

Życie podzielone.
Twarz w dwóch dłoniach.
To opis tego kim Elia była w młodości. – Kiedy patrzy w lustro widzi starą kobietę, choć jej dusza cały czas jest jeszcze młoda – tłumaczy Tony.
Dłonie – Tony i Elia Luciani
Bombowe selfie.

Zobacz wszystkie zdjęcia

 

Kaja Cyganik
Kaja Cyganik
Urodzona w Krakowie chwilę przed wybuchem stanu wojennego dziennikarka, podróżniczka, bloggerka. Czasami poetka – wydała w Polsce trzy tomiki wierszy. Ukończyła dziennikarstwo i komunikację społeczną na UJ. Zamiast bronić magisterkę „Neron artysta czy władca?” na mediateranistyce, wyjechała szukać szczęścia do Dublina. Znalazła je trochę dalej, po drugiej stronie Atlantyku. Mieszka w Kanadzie. Współpracuje z polską prasą, pisze podróżnicze reportaże, felietony, blog i kartki pocztowe do znajomych. Śpiewa i gra na gitarze. Fotografuje.

Dodaj komentarz: